Kiedyś mówiło się, że złe wiadomości sprzedają (bad news sell). Dziś newsy nie zawsze są już potrzebne. Po co informować, lepiej kogoś atakować. Najlepiej TAMTYCH. Jeżeli dołożą któremuś z TAMTYCH, nakład lepiej się sprzeda, będzie większa klikalność. Ale IM zrobili! Należało się. Obrzydliwe, ale fajne. Brawo, świetna okładka!
Czytelnik lubi pismo, które nie lubi tych, których on nie lubi. Powstaje intymna więź odbiorcy z nadawcą. Łatwiej zbudować więź przeciw czemuś niż za czymś.
"My jesteśmy tanie dranie, dranie tanie niesłychanie…" Co umieli ci dranie z Kabaretu Starszych Panów? "Usypianie ekstra proszkiem, podduszanie przez pończoszkę. Zakopanie trupa w porcie, zakładanie myszy w torcie. Obrzydzanie cynaderką, usuwanie śladów ścierką. Całą listę takich dań, oferuje tani drań".
A więc niech ktoś w naszym imieniu dołoży TAMTYM. Wymierzy im karę za ich niecne postępki, realne lub domniemane. Pokaże na okładce jednego z TAMTYCH. Najlepiej samą twarz. Zresztą, może być też postać. Wykoślawiona, wynaturzona, zdjęcie od dołu albo źle oświetlone, w półmroku. Jakiś fotomontaż, głowa na gołym ciele albo z zębami wampira. Podmalowana. Zdeformowana. Pomniejszona lub nienaturalnie powiększona. Z pypciem na nosie. Niech zrobią co chcą, byle kogoś efektownie zohydzić.
Ta choroba rozpleniła się wszędzie. To już nie tylko tabloidy. Wystarczy spojrzeć na okładki tygodników zwanych kiedyś "tygodnikami opinii". Dziś można by je nazwać "tygodnikami nienawiści". Są jak orwellowskie seanse nienawiści. Cotygodniowa dawka narkotyku: toksyn, chorych emocji. Ich okładki trudno czasem odróżnić od internetowych memów. Wszędzie te okropne fejsy. Obok siebie, w jednym szeregu, choć nie w tych samych pismach. Jedni tu, drudzy tam: Lech Wałęsa, Antoni Macierewicz, Adam Michnik, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Adam Hofman, Bronisław Komorowski, Zbigniew Ziobro, Władysław Bartoszewski, Waldemar Pawlak, Radosław Sikorski, Tadeusz Rydzyk, Stefan Niesiołowski. Głównie politycy, ale nie tylko. Trafiają się dziennikarze, publicyści, celebryci. Czasem jakiś oligarcha czy choćby bogaty. Krauze, Fibak. Głównie mężczyźni, ale są i kobiety: Ewa Kopacz, Krystyna Pawłowicz, Julia Pitera, Magda Gessler.
Lubimy kiedy IM dokładają, bo przecież ICH nie lubimy. A może ICH nie lubimy, bo ICH nam obrzydzają? Pewnie sobie zasłużyli na takie traktowanie − myślimy − mają pręgierz zamiast sądu, nareszcie zostali ukarani.
Zresztą, nie myślimy. Po co myśleć? Wystarczy mieć emocje. Nienawidzę, więc jestem.
Za świństewka drobne, proszę pani, pani płaci grosze, i za świństwa w większej skali budżet pani nie nawali. 4,50 lub 5 złotych, raz na tydzień. Złość: bezcenna.
Z wielu podobnych okładek zapamiętałem jedną. Z lipca tego roku. Facet z ustami pełnymi pieniędzy. Rzygający pieniędzmi: stos monet dosłownie wylewał mu się spomiędzy zębów. Pomyślałem o książce Tomek wśród łowców głów, którą czytałem dawno temu. Szklarski opisywał, jak Papuasi preparują głowy zabitych wrogów. Do złudzenia przypominały one potem twarze żywych, tylko były mniejsze. I miały zamknięte oczy.
Twarz na okładce tygodnika miała oczy otwarte, ale jakby martwe, patrzące gdzieś w dal, nie na mnie. Był to Jacek Kapica, wiceminister finansów. Na czole miał napis: "Afera hazardowa 2.0". Zohydzony, upokorzony, ukarany tą okładką. Myślałem: jak ten człowiek się czuje? Przecież ma pewnie rodzinę, przyjaciół, sąsiadów. Jak oni zareagują? Jeśli ma dzieci, jak te dzieci będą się czuły w szkole, kiedy numer pisma będzie pokazywany w kioskach?
Nie mogłem zapomnieć o tej okładce. Niepokoiła mnie. Dwa dni później kupiłem pismo, którego inaczej bym nie kupił. Sam nie wiem po co. Tygodnik leży gdzieś na półce. Nie przeczytałem go dotąd, ale kupiłem. Agresja sprzedaje.